Czas

Czas
Mój czas płynie
Tafla jeziora wiecznie niewzruszona
Cisza ,wręcz nierealna
Niczym nieskażona
Spokój
Już nie moge
Marze
Widze
Jak wiatr wzburzył wode
Porwał ,gdzieś daleko
Cisnął w wir po drodze
Czas ,tymczasem ucieka
Niby wolno ,ospale
A mknie jak oszalały
Mknie jak rwąca rzeka
Nie czeka
Teraz stoje na brzegu ……. i patrze
Za horyzont ,na zachód
Widze to
Krwawa łuna ,ostatnie promienie
W ciemnościach znikają zagubione cienie
Mój cień ,czuje jego drżenie
Wrósł głęboko w ziemie ,wrósł między kamienie
Tyle lat żyłem ,bez cienia nadziei
Bez cienia optymizmu ,bez cienia radości
W moim domu bez okien ,żaden cień nie gości
W tę noc opuścił mnie cień już ostatni
Ostatni
Mój własny
Mój dom się okazał dla nas zbyt ciasny
Patrze na mój horyzont
Słońce zachodzi
Tej nocy z popiołów nic się nie odrodzi
Ciemność łapie mnie w szpony
Dzień umiera …. skrycie
Razem z światłem tego dnia
Zajdzie moje życie

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.